Opublikowano 2 komentarze

Hello world!

Dzisiaj zaglądamy pod maskę stóp procentowych. Aby sprawdzić jak to one w rzeczywistości walczą z inflacją. By finalnie dojść do wnioski, że w praktyce prowadzi albo do bankructwa amerykańskiego rządu. Albo nowych ATH na Bitcoinie. Trzeciej drogi nie ma.

Stopy procentowe są jak kobieta. Mogą być z nami od lat. Nazywać się cały czas tak samo. Ale zachowywać się i działać w kompletnie inny sposób. Dzisiejsze mechanizmy działania stop procentowych niewiele mają wspólnego z tym, jak działały dekady temu. Tak jak doświadczona kobieta zachowuje się zupełnie inaczej niż podlotek. Inne rzeczy działają na nią i inne są jej działania na Ciebie. Dokładnie tak samo jest ze stopami procentowymi. Problem polega na tym, że każdy myśli że ma do czynienia z małolatą. A tymczasem operujemy na doświadczonym MILFie z bagażem doświadczeń życiowych.

Wiedzą powszechnie przyjęta jest to, że podwyższanie stóp procentowych  powoduje wzrost kosztów pieniądza. A to dlatego, że większość pieniądza jest długiem. Więc jak jest wzrost odsetek na tym kredycie, to trudniej pozyskać pieniądze i trzeba za to więcej zapłacić. 

Tylko jak konkretnie się to dzieje? Starzy biali panowie z banków centralnych machną swoimi laskami, rzekną zaklęcie i kredyt stanie się droższy? Za tym przecież musi stać jakiś ekonomiczny i logiczny mechanizm. 

Owszem tak. Mechanizm cały czas ewoluujący. Który tutaj omówimy sobie na podstawie działań FEDu i ich stóp procentowych. Jeśli nie wiesz czym jest FED, to to jest ostatni moment, aby przestać czytać ten artykuł i nie marnować więcej swojego czasu.

Skupiamy się na FEDzie, bo ma on największy wpływ na światowe rynki finansowe. Don’t play with FED and run away czy coś takiego. 

Według podręczników dzieje się to dlatego, że stopa procentowa ustalana przez bank centralny jest wykorzystywana przy pożyczkach międzybankowych. A bank może pożyczyć ten kapitał aby później udzielić z niego pożyczki Tobie. Tylko na tym Twoim kredycie musi zarobić więcej, niż zapłaci za pozyskanie kapitału do niego (pożyczka z innego banku po stopie z banku centralnego). Czyli odsetki które Ty płacisz bankowi, powinny być wyższe niż Twój bank płaci innemu bankowi. Czyli jak odsetki międzybankowe wzrastają, to te Twoje też. Ma to sens i logikę. I jest względnie proste. Tylko że jest to dawno temu i nieprawda. 

A to dlatego, że amerykańskie banki już nie specjalnie pożyczają sobie pieniądze, co widać na poniższym wykresie:

Dlaczego tak jest? W dużym skrócie: nie specjalnia mają potrzebe i nie specjalnie im się to opłaca. W dużej mierze dzięki finansowym regulacjom wprowadzonym po kryzysie w 2008 roku. Szerzej na ten temat przeczytasz w anglojęzycznym artykule The Death of the Interbank Market (z którego pochodzi powyższy wykres).

Jak nie w ten, to w inny sposób, stópki muszą działać. Skoro nie specjalnie zwiększysz bankom koszt pozyskania kapitału. To możesz sprawić, aby na już posiadanym kapitale mogli w łatwy i pozbawiony ryzyka zarobić dobry procent. Wtedy na kredycie będą wymagali od Ciebie więcej. Bo tam muszą ponieść ryzyko. I tutaj kłania nam się Anchor by FED. O dwóch twarzach:

  • Reverse Repo – Overnight Reverse Repurchase Agreements
  • Rezerwy zobligowanych instytucji finansowych – Reserves of Depository Institutions (RDI)

Zaraz sobie pokrótce opiszemy oba te przybytki. Na razie zauważmy, że na obydwu z nich są wypłacane odsetki. Oczywiście zależne od wysokości stóp procentowych. Im większe stópki, tym więcej tam można zarobić. Bez wysiłkowo i ponosząc najmniejsze możliwe w TradFi ryzyko (wysypania się ameryki, dolara i fedu).

Na moment pisania tego artykułu w obu tych przybytkach znajduje się około 5 trylionów dolarów. Zarabiając rocznie ponad 5 procent odsetek. Aktualną ilość hajsu tam się znajdującego można obserwować tutaj. A wysokość wypłacanych odsetek tutaj

Jak te 5 trylionów są tam, to nie ma ich gdzie indziej. Gdzie tymi gdzie indziej są między innymi depozyty bankowe i akcje kredytowe, fundusze VC czy rynkach finansowych. W tym nie ma ich w naszym krypto. I ta możliwość zarobienia łatwych kilku procent bez ryzyka na dolarze sprawiła zarówno problemy banków które widzieliśmy w marcu tego roku (a które trwają nadal). Oraz ubytek kapitalizacji stablecoinów. Po co trzymać dolara na blockchainie z dodatkowymi ryzykami, skoro większy procent bez ryzyk można dostać od FEDu?

Części z tych środków nie ma w bankowym depozycie. A to oznacza, że nie ma ich też w kredycie. A nawet więcej: więcej nie ma ich kredycie. Bowiem każdy dolar w depozycie może być pożyczany kilka razy. Bowiem przecież pożyczka też trafia w depozyt, który znowu może zostać wykorzystany do pożyczenia komuś innemu. Tak więc z czasem możliwości kredytowe mniejszych banków, które najbardziej cierpią na ubytki depozytów, mogą ulec znacznemu zmniejszeniu. Co może mieć przełożenie na amerykańską gospodarkę. Zwłaszcza jeśli okarze się, że część już udzielonych pożyczek jest niespłacana.

Obiecałem że opowiem w dwóch zdaniach jak działa Reverse Repo oraz Rezerwy Instytucji Finansowych.

Zaczniemy od Reserve Repo. To miejsce w którym FED pożycza pieniądze od instytucji finansowych. Zastawia on posiadane przez siebie instrumenty finansowe (np. obligacje skarbowe). I mówi, że po pewnym czasie odkupi je z powrotem. Oczywiście drożej. O ile drożej zależy oczywiście od stópek. Konkretna stopka do tego nazywa się Overnight Reverse Repurchase Agreements Award Rate. Można zadać pytanie: po co FED pożycza pieniądze? Ja jestem za cienki w uszach, aby znać na nie całościową odpowiedź. Ale w tym kontekście chodzi o zdjęcie płynności z rynków. Hajs trafia do FEDu, a więc nie ma go w obiegu, w akcji kredytowej czy rynkach finansowych.

Teraz porozmawiajmy sobie o rezerwach instytucji finansowych. Tak się składa, że w ramach zapewniania na rynkach płynności w czasie kryzysu covidowego w pierwszej połowie 2020 roku FED zniósł obowiązek posiadania jakiejkolwiek rezerwy cząstkowej przez banki. Mogom, ale nie muszą trzymać rezerwy w FED. Wszystko to w trosce o zapewnienie wtedy odpowiednio wysokiej płynności dla stojącej przed dużymi wymaganiami gospodarki. Teraz w walce z inflacją powinno im zależeć na zmniejszeniu ilości pieniądza w obiegu. Więc mogli przy przywrócić jakiś poziom wymaganej rezerwy obowiązkowej.

Ale o dziwo tego nie robią. Zamiast kija dają bankierom marchewkę. Kusząc ich do trzymania rezerwy w FED odsetkami. Które nazywają się IROB i też zależą od wielkości naszych stópek. Przynajmniej do czasu, o czym później. Czemu tak robią, zamiast przywrócić wymóg rezerwy obowiązkowej? Nie wiem, ale się wypowiem. Być może nie chcą być zbyt drastyczni. I zgadywać jaki procent płynności ściągnąć z rynku, aby wyhamować inflację, ale nie wpędzić gospodarki w recesji. Licząc na to, że rynek lepiej to wyważy mając do dyspozycji dobrowolne mechanizmy oparte o chęć zysku. 

Tutaj w główkach co bardziej roztropnych czytelników powinny narodzić się dwa pytania (kolejność przypadkowa):

  • skąd FED ma pieniążki na wypłatę tych ponad pięciu procent na Reverse Repo czy IORB?
  • jak ja mogę się załapać na te darmowe, bez ryzykowne pienionżki od FEDu?

Zaczniemy od końca. Na IORB się załapać nie możesz. Na Reverse Repo już jak najbardziej tak. Za pośrednictwem instrumentów finansowych, które się nazywają Money Markets Fund (MMF). Można je sobie kupować u brokerów. Research tych MMFów można oprzeć o poniższą stronkę od hamerykańskiego rządu:

https://www.financialresearch.gov/money-market-funds/us-mmfs-repos-with-the-federal-reserve/

Odpowiedź na pierwsze pytanie mogłaby brzmieć z kątowni. I niewiele mijałaby się ona z rzeczywistością. Bo brzmi ona: z drukarki.

Tak tak drodzy państwo, obecnie stopy procentowe działają w ten sposób, że w ramach walki z inflacją drukujemy nowe pieniążki. Na szczęście w przeciwieństwie do covidowych stymulusów nie trafiają one do plebsu. Tylko do banksterki i bardziej zamożnej i ogarniętej części społeczeństwa (korzystającej z MMF). I to jest OK!

Być może nie do końca OK jest to, że za chwilowe zmniejszenie płynności płacimy jej stałym zwiększeniem. Ale o tym później.

Bo teraz o odwróconych curvach. To znaczy obligacjach.

Tak się bowiem składa, że ludzie i przedsiębiorcy to nie jedyne podmioty, które potrzebują kredytowania. Do tego grona zaliczamy także (a może przede wszystkim) nasze rządy i państwa. Cały ekonomiczny YouTube (i mainstream pewnie też) pełen jest informacji o tym, jak to państwa się niebotycznie zadłużają. Pytanie brzmi u kogo? Odpowiedzią wcale nie są Marsjanie, co sugerują niektóre teorie. Ale zazwyczaj Ci, co kupują obligacje skarbowe. Pytaniem: kim są Ci, którzy kupują obligacje (amerykańskiego rządu)? Wrócimy sobie do niego później. Teraz skupimy się na tym, że kredyt za pomocą obligacji ma różne terminy spłaty (wykupu obligacji). Czasem są one liczone w miesiącach, czasem w latach. W uproszczeniu mamy obligacje krótko i długoterminowe. I normalnie, w tych długoterminowych dostajesz wyższe odsetki. Jesteś w ten sposób wynagradzany za dłuższy okres czekania na spłatę. I towarzyszący temu wzrost ryzyka.

No to teraz ta odwrócona curva. Czyli wyższe odsetki na obligacjach krótkoterminowych. Z czego to wynika? Po części z naszych kochanych wysokich stópek. Po części z ciekawego makro i niepewności z nim związanymi.

Zacznijmy od stópek. Pamiętajmy, że one sprawiają, że mogę wrzucić hajsy w FED (reverse repo czy IOBR) i mieć ponad pięć procent rocznie. Właściwie bez ryzyka. Więc jak mam wrzucić hajs gdzie indziej, to może mieć tam lepszy stosunek nagrody do ryzyka. Ryzyka mniejszego raczej nigdzie indziej nie znajdę. Więc powinienem szukać przynajmniej wyższego yieldu. 

I jeżeli mam zerkać na amerykańskie obligacje skarbowe, to także będzie to jedna z moich krytycznych wytycznych. Chcę na tym zarobić więcej, niż na trzymaniu hajsu w FEDzie.  

No i tym można wytłumaczyć wysokie odsetki na krótkoterminowych amerykańskich obligacjach skarbowych. Muszą być one konkurencyjne z tym, co daje FED. 

Ma to jakiś sens. Ale zupełnie nie tłumaczy odwrócenia. Do tego tematu też wrócimy później. A teraz skupiamy się na tym, że krótkoterminowe obligacje mają wysokie odsetki. A długoterminowe niskie i nikt ich nie kupuje.

Podsumowując wysokie stopy procentowe walczą z inflacją, ściągając kapitał z rynku. Ograniczając w ten sposób akcję kredytową. Która jest odpowiedzialna za największą część kreacji pieniądza. Za to jest jednak cena do zapłacenia. Wysokie odsetki od FEDu. Oraz wyższy koszt długu USA. Co bardziej rozgarnięte wielokomórkowce już teraz widzą czarno na białym, dlaczego albo upadnie ameryka albo Bitcoin zrobi nowe ATH. Dla wszystkich innych rozpiszemy to w kolejnym artykule za tydzień. Do zobaczenia!

[s2If !is_user_logged_in()]
kontynuacja tylko dla zarejestrowanych


[/s2If]

[s2If is_user_logged_in()]

Subscribe to get access

Read more of this content when you subscribe today.

Sorry! This product is not available for purchase at this time.

Witamy serdecznie w drugiej części wyjaśniania stópek. Stópek procentowych. W poprzednim odcinku doszliśmy do wniosku, że wysokie stopy procentowe walczą z inflacją, ściągając kapitał z rynku. Ograniczając w ten sposób akcję kredytową. Która jest odpowiedzialna za największą część kreacji pieniądza. Za to jest jednak cena do zapłacenia. Wysokie odsetki od FEDu. Oraz wyższy koszt długu USA. Z czego wynika prosty wniosek, że albo ameryka nie będzie w stanie spłacać swojego długu. Albo Bitcoin spokojnie zrobi nowe ATH. Skoro mamy już finalny wniosek. To można się rozejść. 

Ale zanim to, żeby nie zostawiać pustego miejsca na ekranie:

Dlaczego rząd nie walczy z inflacją poprzez zwiększanie swojego zadłużenia? Przecież tak jak rezerwa FEDu, obligacje sprawiają, że pieniądz znika z rynku. Nie są inwestowane w inne aktywa, tylko obligacje. Tylko, że te środki i tak szybko trafiają do obiegu z powrotem. W formie stale rosnących wydatków państwa. Mogąc się wtedy wręcz przyczynić do wzrostu inflacji. 

Teraz wyłożymy sobie jak krowie na miedzy, dlaczego to prowadzi w linii prostej do nowych ATH na Bitcoinie. 

Na pierwszy ogień wjeżdża Pan Wykresik:

Tu jest jego źródło. I obrazuje on poziom zadłużenie rządu USA, wobec produktu krajowego brutto tego kraju. Widzimy, że lepiej to już było. Aczkolwiek troszkę gorzej też. Gdy trzeba było sypać każdemu pieniądzem w formie covidowych stymulusów. Wiele wskazuje na to, że gorzej też jeszcze będzie. 

Jeśli masz zdolność sięgania pamięcią o kwartał wstecz, to zrób to. Mieliśmy wtedy głośną dyskusję o tym, że hameryka osiąga swój maksymalny poziom zadłużenia. I trzeba go podnieść, bo rząd zbankrutuje. Wszyscy spodziewali się, że to oczywiście nastąpi. Tak jak to wcześniej miało miejsce wiele już razu. Ale wystąpiła niespodzianka. Nie zwiększono go w ogóle. Tylko zawieszono jego działania do 1 stycznia 2025r. Do tego czasu rząd amerykański może zadłużać się w opór. I ma bardzo wiele powodów, by tak robić. A za półtora roku, trzeba będzie dostosować limit do rzeczywistości. Albo zawiesić go na dłużej (na zawsze). 

Teraz jakie powody ma ameryka do zwiększania swojego zadłużenia? Przyjrzyjmy się strukturze ich wydatków:

Największa pozycja, ponad ⅕ to social. Za rok mamy chyba w USA wybory. Patrząc jak PIS zdecydował się ostatnio obniżyć 500+ do jedynie 50 złotych, możemy wysnuwać wnioski że Śpięcy Joe zrobi to samo. I tutaj ameryka w ciągu dwóch lat przyoszczędzi bardzo 😉 

Dalej mamy wydatki na służbę zdrowia. Oczywiście tutaj tez można bez krępacji ciąć, przećpane, otyłe i zdepresjonowane społeczeństwo wytrzyma i będzie z tego powodu zadowolone.

Kolejna pozycja to emeryturki i social. Też można ciąć bez skrępowania. Pewnie pójdą za wzorem polski i niedługo będą wypłacać w budżetówce tylko 8 emerytur rocznie.

Medicate – znowu służba zdrowia. Znowu można bez problemu redukować. 

Dalej mamy wydatki na obronność. Wcale nie mamy proxy war na ukrainie i to nic nie kosztuje. Nie ma też potrzeby walki o światową hegemonię z Chinamy i groźby wojny na pacyfiku.

Kolejna pozycja to koszt obsługi długu. Ile hajsu w danym roku trzeba poświecić na spłacanie zadłużenia. Tutaj wygląda to na 10 procent. Kwotowo to jest 561 bln USD. Ale zaraz się okaże, to to już dawno temu i nie prawda. 

Ale zanim o tym, to jednoznacznie widać, że wśród największych wydatków nie ma gdzie ciąć. Aby nie przegrać albo wyborów. Albo rywalizacji z Chinami. Albo tego i tego. 

Do tego mamy nowe super wydatki, które mają na celu umocnić pozycję ekonomiczną Ameryki. Takie jak CHIPS ACT czy Inflation Reduction Acts. To są kolejne setki bilionów do wydania w najbliższych latach.

I teraz wracamy do kosztów obsługi zadłużenia. Które niby stanowią już ponad 10 procent budżetu federalnego. A tak naprawdę to już prawie 20 procent, co pokazuje poniższy wykresik uśrednionych rocznych odsetek do spłaty przez amerykański rząd:

Prawie trillion dolarów muszą spłacać rocznie. A aby móc to zrobić i nie ciąć wydatków, to najlepiej się na nowo zadłużyć. Ale może wyciągamy błędne wnioski i amerykański rząd coraz bardziej tnie deficyt. No tak średnio bym powiedział:

I tu wracamy do naszych stópek procentowych.

To, że są one wysokie i zapewniają dobry yield na reverse repo oraz IOBR sprawia, że obligację muszą dawać więcej. To już ustaliliśmy w części pierwszej. W części drugiej już widzimy, że zwiększa to koszt obsługi zadłużenia. A teraz idziem do Volkera. Legendę oraz wzorca cnót i moralności banksterów centralnych, który zgładził bestię amerykańskiej inflacji na początku lat 80. XX wieku. A jego orężem były podnoszone jak sam skurwysyn stopy procentowe. 

Teraz, jak to mawiają Tajowie: robimy same same, but different. Niby to samo, bo też podnosimy stópki. Ale po pierwsze primo stópki działają już inaczej. A po drugie primo, poziom procentowy zadłużenia rządu USA do PKB jest trzykrotnie większy niż wtedy. Co sprawia, że koszt obsługi tego długu ma większe znaczenie. A po trzecie primo, różne czynniki makro oraz przepływy strategiczne sprawiają sprawiają, że chętny na kredytowanie amerykańskiego rządu (zakup tamtejszych obligacji) jest coraz mniej. 

Wszystkie te gwiazdy układają się w tak zajebistej konstelacji, z której jednoznacznie wychodzą nowe ATH na Bitcoinie. No bo patrzaj na to krok po kroku:

  • ponad 5 procent rocznie na dolarze wrzuconym w FEDzie (reverse repo oraz IORB) sprawiają, że obligacje muszą dawać więcej
  • mała ilość chętnych sprawia i ryzyka długoterminowej inflacji bądź utraty hegemonii przez ameryką i dolara sprawiają, że jak ktoś już kupuje obligacje, to raczej krótkoterminowe (odwrócona curva)
  • amerykanie mają spory dług, cały czas duży deficyt, wydatki właściwie nie do ruszenia. Trzeba będzie brać nowe chwilówki by spłacać stare (już prawie trillion usd rocznie, niemal 20 procent wydatków budżetowych)
  • lepiej brać kredyt na 1 procent niż na 10. Zwłaszcza jak przy okazji zrobimy sobie jakieś 3-4 procent inflacji.

No i teraz pewnego razu nastąpi takie dzień, kiedy to pewna staruszaka nazwiskiem Yellen wyjdzie rano na targ. Sprzedawać trochę obligacji, aby sfinansować działania amerykańskiego rządu. I prawie nikt w ogóle nie podejdzie do jej straganu. A jak ktoś już to zrobi, to zniesmaczony rzuci takimi oczekiwaniami yieldu, że nasza babinka ogarnie, że to się nie zepnie. Zrozpaczona pobiegnie do jeszcze starszego Joe Bidena, aby ten ukrócił młodzieniaszka Jerome Powella. Na tym spotkaniu padnie krótkie:

  • Przestań młody odpierdalać, płacać 5-6 procent banksterce bo nie kupują naszych obligacji i zaraz pójdziem z torbami. 

Na co młodzieniaszek odpowie:

  • Tak proszę pana, oczywiście proszę Pana

I tutaj swoje trzy grosze wtrąci nasza babinka. Która kiedyś przecież sama siedziała na stołku w FEDzie:

  • I jeszcze trzeba zrobić tak, by instytucje finansowe musiały trzymać większe rezerwy z depozytów. I oczywiscie najlepiej w naszych gównoobligacjach.

I potem słowo ciałem się stanie.

Dla rządu amerykańskiego super. Po będzie miał trochę inflacji, a to jest lubiane przez inflacyjne wychodzenie z długu. Jednocześnie mając mniejszy koszt kredytu i przy okazji przymuszając kredytodawców do tego.

Dla nas zajebiście również. Po pierwsze primo, to 5 trillionów dollara w FEDzie, gdy przestanie dostawać yield ruszy szukać go gdzie indziej. Po drugie dlatego, że banki (tym razem te duże) będą miały przejebane, bo konieczność trzymania większych rezerw to mniejszy zarobek. Więc pójdą szukać tego zarobku gdzie indziej. Pomagając zarabiać swoim klientom i przycinając na tym swoje pozycje.

Zwróćmy uwagę na to, że FED chyba nawet nie specjalnie potrzebuje obniżać stópki. Wystarczy, że podejmie decyzję, aby nie wypłacać odsetek na reverse repo i rezerwach. Wtedy ten kapitał gdzieś sobie pójdzie. A przynajmniej ta jego część, na który zupełnie przypadkiem, w tym samym momencie, zostanie nałożony obowiązek regulacyjny bycia w rezerwie. I to najlepiej w formie obligacji.

Dzięki temu władze będą cały czas oficjalnie walczyć z inflacją w trosce o obywateli. Przecież mamy wysokie stopy i je nawet jeszcze podwyższamy). Jednocześnie inflacyjnie wychodząc sobie z długów. Kosztem tych samych obywateli, o których się troszczymy. Oraz wszystkich tych, u których się zadłużyliśmy z odsetkami poniżej inflacji.

Sytuacja, gdy stópki pozostają wysokie, ale nie ma już odsetek na reverse repo czy rezerwach bankowych w FED będzie bardzo interesująca. Bo wtedy właściwie jedynym nie psychologicznym efektem działania stópek będą wysokie koszty kredytów hipotecznych. Bowiem ten (zupełnie tak jak w Polsce) mają po prostu stopkę wpisaną do wzoru. I tutaj być może amerykańska sekretarz skarbu mówi sobie teraz w głębi serca:

Bo to oznacza, że mniej szekli z jej budżetu będzie potrzebne na budowanie tych wszystkich fabryk i instrastraktur do semikondaktorów, chipów czy odnawialnych źródeł energii. Bo nie trzeba będzie o materiały czy siłę roboczą konkurować z ludnością chcącą realizować swój amerykański dream. Budując jeszcze większy domek, aby w jeszcze większej ilości (świetnie urządzonych) pokoi móc odczuwać swoją depresję.

Zanim finalnie przejdziemy do naszego ATH na Bitcoinie jeszcze dwa zdania o inflacyjnym wyjściu z długów. Tutaj państewko nie tylko zarabia na tym, że chociaż nominalnie oddaje więcej, to realnie w sile nabywczej mniej. Ale też nominalnie sobie zarabia więcej. Bo od większych pensji trzeba zapłacić większy podatek. I to nie tylko nominalnie. Jeśli dzięki naszej wspaniałej inflacji wskakujemy w wyższy próg podatkowy. Które dziwnym trafem nie są aktualizowane o inflację. Podobnie od droższych towarów amerykański sales tax czy europejski VAT przyniosą więcej dolarów czy euraczy do państwowego budżetu. 

Fajnym podatkiem do ściągania, jest też podatek od zysków kapitałowych. Najlepiej takich poniżej inflacji. Po wtedy realnie i tak tracisz. Ale możesz od tego zapłacić podatek. Więc jest super. Ale tu jest problem, że jednak te inwestorzy coś muszą zarabiać. A z tym jest w ostatnim roku słabo. W przeciwieństwie do post-covidowej hossy 20-22. Kiedy to ten podatek był znaczącym źródłem przychodu do amerykańskiego budżetu. 

Fajnie by było, jakby znowu można było ten podatek ściągać. Tym bardziej, że można go ściągać od całego świata. Który przecież gra na amerykańskich rynkach. I jak zarobi, to podatek musi tam zapłacić.

Więc to, że trochę tych trillionów wróci z ramion FEDu na rynki finansowe jest OK. Inflacja i zmagania się z nią konsumentów może trochę przeszkadzać tradycyjnym sektorom gospodarki. Ale już big techom nie specjalnie. Bo dość łatwo można w około nich tworzyć narracje inwestycyjne (Metaverse wróci już w 2024 roku). A topowe firmy z tego sektora mają takie rezerwy finansowe, że ja pierdolę:

  • Apple – ponad 160 bln USD
  • Alphabet (czyli Google) – prawie 120 bln USD
  • Microsoft – ponad 110 bln USD
  • Meta (czyli Facebook) – ponad 50 bln USD
  • NVIDIA – marne 16 bln USD

Są to firmy, które nie specjalnie mają problemy z płynnością. Nie są uzależnione od zewnętrznego finansowania. Raczej mają problem co robić z hajsem. Więc część można spokojnie przeznaczyć na buy back własnych akcji.

Więc tak jak w ostatnim roku, tak i w przyszłości technologie będą sobie rosły. Niespecjalnie będą prowzrostowe alternatywy wysoce zyskownych czy rozpalających emocji sektorów.

I tu wchodzi on. Cały na biało:

A za nim Eterek. No bo czyż nie jest to aktywo oderwane od realnej gospodarki. Które daje dużo zarobić. Mogąc przy okazji tego zapłacić wysoki podatek. Nie wspoinając już o prowizjach dla sektora finansowego.

———————————

Czym są obligacje i dlaczego krzywa rentowności się odwróciła

A banki nie muszą w ogóle zarabiać na dawaniu Ci kredytu, bo mogą sobie zarobić na obligacjach. A hajs z obligacji i tak później trafi na rynek w formie wydatków państwa.


https://cryptohayes.substack.com/p/patience-is-beautiful

Jak to rozwali budżet USA: zwiększa im koszt długu, obligacje muszą płacić więcej niż reverse repo i rezerwy bankowe. Kite or Board – by Arthur Hayes – Crypto Trader Digest 

Stronka do researchu mmf, które ładują hajs w reverse repo: https://www.financialresearch.gov/money-market-funds/us-mmfs-repos-with-the-federal-reserve/ 

[/s2If]

[s2If is_user_logged_in()]

[/s2If]

2 komentarze do “Hello world!

  1. Hi, this is a comment.
    To get started with moderating, editing, and deleting comments, please visit the Comments screen in the dashboard.
    Commenter avatars come from Gravatar.

  2. super, popiera

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *